Medziugorje - miejsce spotkania z Bogiem w modlitwie - Część czwarta

 

     Mieć silną wiarę, modlić się z czystym sercem, być we wspólnocie z Bogiem, zaufać Bogu i modlić się, aby Jego wola wypełniła się w nas, być Bogu za wszystko wdzięcznym, być cierpliwym – to warunki, aby Bóg wysłuchał naszych modlitw. Jeśli spełniliśmy te warunki, Bóg nie może nam właściwie odmówić tego, o co Go prosimy.

 

Medjugorje

 

     Nie jest rzadkością słyszeć jak ktoś mówi: Prosiłem Boga o to czy tamto i nie wysłuchał mojej modlitwy! Modliłem się o zdrowie ojca, matki lub dziecka, a nie dosłałem tego, czego chciałem! Modliłem się, abym zdał egzamin, a oblałem! Jeśli Bóg słyszał moje wołanie, dlaczego nie dał mi jakiejś odpowiedzi? Jeśli Bóg jest miłością i miłosierdziem, dlaczego nie pokaże mi tego i nie spełni mojego prawdziwego pragnienia? Podobne wyrzuty możemy słyszeć na każdym kroku. Co na to wszystko powiedzieć?

     Wielu myśli tak, jakby Bóg był w jakimś serwisie, w urzędzie pilnej pomocy, i jeśli tylko o coś poprosimy, musi nas wysłuchać. My, bowiem, odmawiamy Ojcze Nasz, Zdrowaś, Maryjo lub zamawiamy Mszę świętą i uważamy, że Bóg powinien nam dać to, czego od niego żądamy. Jak w sklepie. Czy kiedykolwiek zapytaliśmy się dlaczego Bóg nie wysłuchał naszej modlitwy? Może przypominamy sobie o Bogu tylko jeśli czegoś nam potrzeba, jeśli zachorujemy my lub ktoś z naszych bliskich, jeśli zawodzą wszystkie nasze siły i nie możemy uzyskać tego, czego byśmy chcieli. A kiedy indziej nie dbamy o modlitwę, nie dbamy o Boga.

     Czy zapytaliśmy samych siebie czy to, czego od Boga pragniemy jest tak naprawdę dobre dla nas, dla naszej duszy? Może jest to niebezpieczne, może jest to nasza zguba?! Czy nie modliliśmy się w stanie ciężkiego grzechu? Czy modliliśmy się pokornie, czy może z zarozumialstwem, arogancko? Może Bóg nie dał nam tego, o co prosiliśmy, ale ofiarował nam za to coś innego. Jakże wielu modli się o zdrowie, a Bóg nie daje im zdrowia, ale daje im siłę do tego, aby cierpliwie mogli znosić swoją chorobę. Może Bóg nie wysłuchuje naszych modlitw, ponieważ żądamy od Niego, aby spełnił naszą wolę, a nie Jego. Jeśli Boga o coś prosimy, nasza modlitwa musi być pełna oddania się, tak aby w każdej naszej modlitwie było takie zakończenie: Ale niech się spełni Twoja wola, a nie moja! I wówczas, choćby nasze modlitwy zdawały nam się niewysłuchane, w rzeczywistości będą wysłuchane, ponieważ wypełniła się Boża wola, a nie nasza. Jeśli Bóg nie dał nam tego, czego pragnęliśmy, nie dał nam tego ze względu na nasze dobro duchowe i zbawienie.

     Jakie są warunki tego, aby Bóg wysłuchał naszych modlitw?

     Jasne dla nas jest, że Bóg zawsze jest gotowy do słuchania naszej modlitwy. Zanim zaczniemy się modlić, On wie, czego nam trzeba. Potwierdza nam to Pismo Święte: „Wołaj do Mnie, a odpowiem ci, oznajmię ci rzeczy wielkie i niezgłębione, jakich nie znasz. (Jer 33,3). „Proście, a będzie wam dane! Szukajcie, a znajdziecie! Kołaczcie, a otworzą wam! Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą!” (Mt 7,7-8). Czyż jest konieczne przypominanie, że Bóg jest wszechmogący i wszystkowiedzący? On wie wszystko i wszystko może. Jego moc podkreśla również święty Paweł: „Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy” (List do Efezjan 3,20) Aby modlitwa została wysłuchana, konieczne jest spełnienie określonych warunków. Najpierw konieczne jest mieć silną wiarę. „I otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie!” (Mt 21,22). Musimy wierzyć, że Bóg może zrobić wszystko, o co Go poprosimy. „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają” (List do Hebrajczyków 11,6).

     Konieczna jest modlitwa czystym sercem. Jest to bardzo ważny warunek. W stanie ciężkiego grzechu Bóg nie słyszy naszej modlitwy, ponieważ poprzez grzech zerwaliśmy z Nim więź łaski. Nie mamy również przed Bogiem żadnym zasług. Aby Bóg słyszał naszą modlitwę, koniecznie należy usunąć wszelkie przeszkody. Potrzebna jest całkowita pokora i szczere wyznanie swoich grzechów w spowiedzi. Jeśli zdecydowaliśmy, że w przyszłości będziemy wystrzegać się grzechu, Bóg chętnie nam wszystko wybacza i oddaje łaskę, którą poprzez grzechy utraciliśmy. Potrzebne jest być we wspólnocie z Bogiem. Wspólnota objawia się w szukaniu i wypełnianiu Bożej woli. Bożą wolą jest, abyśmy pozwolili Duchowi Świętemu prowadzić nas i dokonać w nas dzieła zbawienia.

     Jezus mówi: „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni!” (Jan 15,7). Jezus modlił się w Ogrójcu: „Ojcze mój! Jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty!” (Mt 26,39). Zaufać Bogu i modlić się, aby Jego wola wypełniła się z nami i z tymi, za których się modlimy to najlepszy warunek, aby Bóg wysłuchał naszej modlitwy. Aby Bóg wysłuchał naszej modlitwy, należy być Bogu za wszystko wdzięcznym. Boże, dziękuję Ci za łaskę, że mogę się do Ciebie modlić o to, co jest mi potrzebne. Ty lepiej ode mnie wiesz co jest dla mojego dobra i wiecznego zbawienia, również dla dobra i zbawienia moich braci i sióstr. „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!” (List do Filipian 4,6)

     Należy być cierpliwym. Jeśli prosimy o coś Boga, chcemy aby dał nam to od razu. Zawsze zapominamy, że nie możemy wiedzieć co jest dla nas lepsze. Dlatego należy być cierpliwym i pozwolić Bogu, aby zadecydował kiedy coś nam ofiaruje. Jeśli Bóg spełniłby wszystkie nasze zachcianki i prawdziwe pragnienia w momencie, gdy o nie poprosimy, prawdopodobnie bylibyśmy rozczarowani. W gruncie rzeczy bowiem jesteśmy bardzo ograniczeni jeśli chodzi o przyszłość. Dlatego lepiej jest pozostawić wszystko Bogu. Wszystko o co prosimy, prosimy w imię Chrystusa: „A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię!”. (Jan 14,13-14). Zawsze w modlitwie dziękujmy Bogu, wysławiamy Go i uwielbiajmy, szukajmy sprawiedliwości, miłości, pokoju, tj. Królestwa Bożego i Bożej sławy, jeszcze lepszej Bożej woli. Wówczas otrzymamy od Boga to, o co prosimy. Bóg nie może nam właściwie odmówić tego, o co Go prosimy, ponieważ spełniliśmy wszystkie warunki, które postawił.

Doświadczenie Pawła

     W Drugim Liście do Koryntian (Rozdział 12) Paweł pisze o swoich widzeniach i objawieniach, które darował mu Pan. Opisuje jak został uniesiony do trzeciego nieba (raju). Tu usłyszał tajemne słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać. Faktycznie, to co przeżył Paweł, widział i doświadczył w raju, trudno jest opisać ubogimi słowami. Mówi on: „Lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane: to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha” (1 List do Koryntian 2,9-10). Paweł pisze potem: „Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował - żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz [Pan] mi powiedział: ‘Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali!’” (2 List do Koryntian 12,7-10). Św. Paweł otwarcie opisuje swój ciężki stan. Nie mówi, że jest chory, tylko że wbito mu oścień w ciało, wysłannika szatana. Oścień ten nie da mu spokoju. Musi znosić ciężkie bóle, nie do wytrzymania, które towarzyszą mu w dzień i w noc. Nie ma spokojnego snu. Nie może funkcjonować tak, jakby chciał. Męka ta jest dla niego wielką przeszkodą. Do dzisiaj nikt nie wie, co Paweł miał na myśli pod pojęciem oścień. Czy jest to ból fizyczny, przykładowo chroniczny bronchit, jakaś choroba brzucha, nerek, wada serca… Być może chodzi o męki duchowe, przykładowo o jakąś depresję, lęki lub jakiś rodzaj epilepsji.

     Nie wiemy nic pewnego, możemy się tylko domyślać. Dr Ljudevit Rupčić, tłumacz Pisma Świętego mówi: „Rzecz jest o jakiejś chorobie Pawła, od której Bóg nie chciał go uwolnić, aby uchronić go przed pychą. Ona najczęściej dotyka ludzi wielkich i zwykle jest dla nich zgubna. Wspomniana choroba przedstawiona jest jako osoba i wysłannik szatana, ponieważ choroba jest skutkiem grzechu, który wywodzi się z szatana.” Także dzisiaj wielu choruje na duszy i ciele. Niektórzy na stałe przykuci są do łóżka. Inni nie poruszają się. Niektórzy całymi nocami nie mogą spać, ponieważ coś ich gnębi. Tylko nie wiedzą co… Każdy ma swój mniejszy lub większy krzyż, swoją mękę, którą przydzieliła mu opatrzność. Paweł przyznaje, że trzykrotnie prosił Pana, być może tak: Boże, proszę Cię, pomóż mi! Uwolnij mnie od tej męki… mojego krzyża…! Bóg słyszał wołanie Pawła, ale nie wysłuchał go, aby nie stał się pyszny.

     Dobrze jest przypomnieć sobie o Chrystusie i Jego śmiertelnej walce w Ogrójcu. W przeddzień swojej męki, w Wielki Czwartek, w ogrodzie Oliwnym, Jezus ogląda w wizji wszystko to, co go czeka. Pismo Święte mówi, że ogarnął Go smutek i trwoga. Pocąc się krwawym potem trzykrotnie zawołał: „ Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty” (Mt 26,39). Pozostaje tajemnicą, dlaczego tak jest. Bóg z pewnością ma jakiś plan. Jeśli do Niego przyjdziemy, prawdopodobnie wszystkie tajemnice zostaną nam odkryte. Ewangelista Łukasz opisuje jak Jezusowi ukazał się anioł i dodał Mu odwagi, aby w śmiertelnych chwilach żarliwie się modlił. Bóg wie lepiej od nas czego nam potrzeba i co jest dla naszego dobra. Tak więc, On słyszy każdą naszą modlitwę i wysłuchuje jej, jednak w inny, tajemniczy, bardziej cudowny sposób, aniżeli myślimy i pragniemy. Paweł jest świadkiem koronnym tego, że Bóg wysłuchuje. On nie uwalnia nas od tego, czego myśmy chcieli, ale daje nam siłę, aby męka albo krzyż mogła zostać lekko znoszona. Bóg sam obiecał, że podaruje swoją łaskę i bliskich Mu ludzi nigdy nie zostawia samych. To wystarczy. To musi nas pocieszać. Paweł słyszał odpowiedź: ‘Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali!’”.

     Nie martw się! Każdego dnia otrzymasz taką siłę, że wystarczy, abyś mógł znieść wbity oścień. Nie możesz tylko myśleć: muszę ten ciężar nosić całe życie! Mędrzec dzieli życie na godziny, godziny na minuty, teraz (w tej chwili) muszę wytrzymać!

Bóg uzdrowił mnie za wstawiennictwem Matki Bożej

     Anna R. z Zagrzebia miała 34 lata kiedy w roku 1979 spadła z balkonu bez balustrady. Jej obie nogi były połamane w wielu miejscach, a uszkodzony był również kręgosłup. Cierpiała bóle nie do opisania, każdy jej ruch był cierpieniem. Również cyrkulacja krwi i ciśnienie krwi nie były w porządku. Nerki też sprawiały kłopoty, a chorowała również na artretyzm i ciężką anemię. Ona sama opowiada: „Lekarz powiedział mi, że medycyna nie posiada żadnych możliwości, aby mi pomóc i że powinnam zwrócić się do Boga. Pytałam go jak mogę się modlić do Boga. Nie byłam wyedukowana w wierze i potrzeba mi było dziewięć lat, abym posłuchała rady swojego lekarza.

     Boga spotkałam w 1994 roku, w Medziugorju. Modliłam się na Wzgórzu Objawień, dziękowałam Bogu i kłaniałam Mu się. W czasie modlitwy doznałam czegoś zupełnie zdumiewającego. Przez moje ciało, w szczególności przez nogi, przepłynęła jakaś cudowna, nie znana mi moc (siła). Serce biło mi tak mocno i pomyślałam, że pęknie. Po paru minutach moje ciało było całkiem spokojne. Czułam głęboki spokój i wielką radość. Nie odczuwałam już więcej żadnego bólu i cały ciężar zniknął. Dla mnie uzdrowienie duchowe było ważniejsze i silniejsze niż to fizyczne.” Za silnym wstawiennictwem Matki Bożej Anna odnalazła w Medziugorju wiarę w Boga oraz duchowe i fizyczne uzdrowienie.