Odnośnie Portalu

Copyright © 2019 Medziugorje "Mir" - Polski Serwis Informacyjny. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Medjugorje e-cards

Newsletter

Uwaga na niedoświadczonych organizatorów

 

 

W odpowiedzi na apel Pani Ewy Jurasz, aby zwracać uwagę na to, z kim jedzie się na pielgrzymkę do Medziugorja chciałabym podzielić się wrażeniami z mojego wyjazdu - bo trudno nazwać to pielgrzymką. Oferta nazywała się „pielgrzymka do Medziugorje i Chorwacji” z tym że w programie 9-dniowego wyjazdu na Medziugorje przeznaczony był tylko JEDEN dzień. Organizatorem było biuro turystyczne z Poznania, jednak ofertę tę sprzedawały także niektóre biura pielgrzymkowe. Stąd słuszny apel, aby dokładnie sprawdzać program takiej „pielgrzymki”.

 

Domyślałam się, jak to będzie wyglądać, ale moim celem był odpoczynek w Chorwacji podczas majowego weekendu, a przy okazji byłam ciekawa, w jaki sposób biura turystyczne prezentują Medziugorje w ciągu jednego dnia, bo to było dla mnie niemożliwe. Ja potraktowałam tę ofertę jako wycieczkę do Chorwacji z codzienną Mszą świętą, ale niestety w grupie pielgrzymkowej było dużo osób, które jechały pierwszy raz do Medziugorja i miały znacznie większe oczekiwania, których organizator nie był w stanie spełnić. Pilot był osobą o bardzo dużej wiedzy geograficznej i historycznej, ale jeśli chodzi o miejsca kultu religijnego było już znacznie gorzej. Przed naszym przyjazdem do Medziugorja zaczął mówić o tym miejscu. Miejsce objawień - Podbrdo nazywał wciąż górą „Podobro”, co do widzących twierdził, że dla trójki z nich objawienia już ustały i od tej pory nigdy więcej nie zobaczyli Matki Bożej. Nie wiedział, że raz w roku jednak mają nadal objawienie, a Mirjana nawet ma co miesiąc. A gdy jeszcze usłyszałam, że idąc na górę „Podobro” mija się po drodze stacje drogi krzyżowej, to zrobiłam się niespokojna i zaczęłam się wiercić. Jednocześnie odczułam silne przynaglenie, że mam coś z tym zrobić, aby Ci ludzie mogli mimo wszystko odczuć, że byli w Medziugorju. Zaczęłam modlić się do Ducha Świętego i prosić, aby On i Maryja posłużyli się mną, skoro już znalazłam się na tej „wycieczce”.

Za chwilę był postój, podczas którego podeszłam do pilota i powiedziałam grzecznie, że organizuję pielgrzymki do Medziugorja od 13 lat i jest to moją pasją więc jeśli tylko mi pozwoli, to przygotuję ludzi odpowiednio na przybycie do tego cudownego miejsca i wszystko im opowiem, zaczynając od tego, że Medziugorje nie jest kolejnym miejscem do zwiedzania, w którym biega się po kościele z aparatem i robi się zdjęcia, a potem zalicza się sklepiki i wyjazd do kolejnego punktu programu.

Medziugorje trzeba przeżyć, trzeba otworzyć swoje serce, wziąć udział w programie modlitewnym, pomodlić się w miejscu objawień i nie szukać znaków na niebie, ani zapachu róż, bo wtedy zagubi się to, co najistotniejsze. Dzięki Bogu pilot zgodził się i oddał mi mikrofon, a ja mogłam zacząć opowiadać o Medziugorju, widzących, orędziach, prośbach Gospy, o spowiedzi w Medziugorju i o tym, co wiąże się z tym miejscem.

Ludzie byli bardzo zadowoleni, że przybliżyłam im Medziugorje i powiedziałam dużo istotnych rzeczy.

Zaraz po mnie mikrofon przejął ksiądz i zaczął niestety kwestionować pewne fakty, podsumowując: „lepiej trzymajmy się Fatimy, która jest uznana, a z tym ostrożnie. W Fatimie Matka Boża prosi o…” i wymienił dokładnie te same prośby, o których ja mówiłam w kontekście Medziugorje. Zagadnęłam go później, co takiego nie podoba mu się w Medziugorju, że jest przeciwny. Odpowiedział, że tajemnice, bo niektóre wydają się groźne (tajemnice nie są znane - dop. redakcja). Odpowiedziałam mu, że trzecia tajemnica fatimska też mogła przerażać. Do Medziugorja przyjechaliśmy o 22h.

Po późnym obiedzie podeszłam do pilota i zapytałam go, jaki ma plan na jutrzejszy dzień w Medziugorju. Powiedział mi, że rano jest Msza św. w kaplicy, a potem jest… czas wolny. Zmartwiłam się, ale po chwili zapytałam, czy pozwoli mi zająć się tą grupą tak, jak zajęłabym się własną grupą w Medziugorju. Zapytał mnie, jak to widzę. Powiedziałam, że najpierw oprowadzę ludzi po terenie przykościelnym, pokażę co trzeba i opowiem co nieco. Następnie jeśli ksiądz się zgodzi, to zabiorę grupę na Podbrdo i będziemy odmawiać różaniec, a na koniec ksiądz nas pobłogosławi. Podczas wejścia i zejścia  opowiem też o brązowym krzyżu, białej figurze Gospy i błękitnych krzyżach. Potem będzie trochę czasu wolnego, a o 16h jest spotkanie dla Polaków z proboszczem Marinko i wieczorny program modlitewny. Akurat był wtorek więc dodatkowo mogliśmy szczęśliwie uczestniczyć w Adoracji.

Pilot nie był zachwycony moim planem, bo był osobą niezbyt praktykującą i inaczej wolałby spędzić ten czas. Stwierdził, że przemyśli to. Sensu uczestnictwa w programie modlitewnym nie widział, bo według niego wystarczy poranna Msza w kaplicy. Następnego dnia po Mszy powiedział mi, że on zacznie oprowadzać, a ja skończę. No i zaczął, ale gdy wskazując ręką spod kościoła w stronę cmentarza powiedział, „a tam jest taki obiekt, możecie potem podejść do obiektu”. Pomyślałam sobie – „obiekt! niezidentyfikowany obiekt kosmiczny typu ufo!” – chodziło oczywiście o figurę Chrystusa Zmartwychwstałego. Powiedziałam błagalnie – panie Andrzeju, proszę pozwolić mi mówić. Zgodził się, a ja poczułam się jak ryba w wodzie i na swoim miejscu. Opowiedziałam szczegółowo o wszystkim, łącznie z historią świętego Leopolda. Ludzie byli głodni tego i chłonęli jak gąbka to co mówiłam, a ja w duchu dziękowałam Bogu, że mogę służyć tym ludziom w ich drodze do Boga. (...) Następnie zapytałam czy są chętne osoby, które chciałyby wejść na górę Objawień odmawiając po drodze różaniec. O dziwo na naszej „wycieczce” aż 3/4 grupy zdecydowało się pójść. Poprosiłam księdza, aby poszedł z nami i poprowadził różaniec. Niestety, ale ksiądz odmówił i poszedł sobie z pilotem w innym kierunku. Zasmuciłam się, ale zaraz powiedziałam, że skoro tak, to ja z moim przyjacielem poprowadzimy ten różaniec. Brakowało mi tylko orędzi, które czytam na moich pielgrzymkach przed każdą tajemnicą.

Bardzo chciałam, aby na koniec pobłogosławił nas kapłan i Gospa spełniła moją prośbę. Przy ostatniej tajemnicy spotkaliśmy polską grupę, którą na koniec również kapłan błogosławił. Nas także pobłogosławił. Cały czas modliłam się gorliwie za tę grupę, aby pomimo zaledwie jednego dnia w tym miejscu mogli odczuć matczyną miłość Królowej Pokoju. Potem był czas wolny. Zachęcałam naszą grupę, aby uczestniczyli we wszystkim, skoro jest im dany tylko jeden dzień w Medziugorju. Namawiałam na program modlitewny, na piękną Adorację, na spotkanie proboszcza z Polakami. Sporo osób skorzystało, dzielili się ze mną swoimi przeżyciami i to była wielka radość. Natomiast ksiądz nie poszedł nawet na Adorację, a tak łatwo było mu negować Medziugorje, na które nawet nie próbował się otworzyć. Przed wyjazdem rano z Medziugorje mieliśmy jeszcze Mszę Św. w… pensjonacie. Pan Andrzej – pilot, podziękował mi za to, że słuchając mnie mógł dowiedzieć się więcej o Medziugorju i powiedział, że jako osoba egzaminująca pilotów wycieczek stwierdza, że świetnie sobie radzę w roli pilota i że widziałby mnie na wycieczkach w całej Europie, tylko według niego nie powinnam mówić aż tyle o Maryi.

Podziękowałam i odpowiedziałam, że mnie interesuje tylko Medziugorje, a nie cała Europa i że będę dużo mówić o Maryi, bo Ona prowadzi ludzi do Jezusa i do przemiany serca. Nie zrozumiał. Po doświadczeniu wyjazdu na jeden dzień do Medziugorja z biurem turystycznym rozumiem już dlaczego niektóre osoby, które znam, po takim wyjeździe dziwiły mi się, że tyle razy tam jeżdżę, skoro jak mówiły, „tam nic nie ma, pusty kościół, dużo sklepików i gdzieś w oddali jakaś góra objawień, do której nie wiadomo jak trafić” . Szkoda mi tych ludzi, bo jest ich sporo. Kilka tygodni po powrocie zatrzymałam się przed witryną pewnego biura podróży w centrum mojego miasta i dostrzegłam na biurku duże zdjęcie Gospy z ofertami „wycieczek” do Medziugorja. Zadrżałam myśląc, że te wyjazdy pewnie będą wyglądać podobnie, jak ten na którym byłam w maju. Zabawne, że pojechałam z zamiarem odpoczynku od pracy zawodowej, a wróciłam, z przekonaniem, że powinnam zwolnić się z pracy i pomyśleć o biurze pielgrzymkowym albo jeździć jako pilot do Medziugorja z biur pielgrzymkowych. Byle by tylko pomóc ludziom przeżyć Medziugorje tak, jak należy, a nie jak zaliczenie kolejnego punktu w programie wycieczko-pielgrzymki objazdowej.

Monika Swat

 

(zachęcamy do korzystania z wyjazdów pielgrzymkowych prowadzonych przez osoby z wieloletnim doświadczeniem Medziugorja - dop. redakcja)