Odnośnie Portalu

Copyright © 2017 Medziugorje "Mir" - Polski Serwis Informacyjny. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Medjugorje e-cards

Newsletter

JE Lazaro Jimenez Perez, Autlan Jalisco, Meksyk

 

      W listopadzie, w 1997 r. do Medziugorja wraz z pielgrzymami przyjechał biskup Lazaro Perez. Oto jego wypowiedź odnośnie wrażeń doświadczonych w Medziugorju:

 

"W Meksyku Medziugorje jest bardzo znane. Pierwszy raz usłyszałem o Medziugorju przed 15 laty kiedy po trochu zaczynało się mówić o tym miejscu. Muszę powiedzieć prawdę, że gdy my - biskupi słyszymy wiadomości o objawieniach i tym podobnych fenomenach jesteśmy z reguły bardzo ostrożni w swoich komunikatach. Zazwyczaj w pierwszym momencie mówimy, że jest to niemożliwe i chcemy to od razu zwalczyć. Zawsze boimy się od razu potwierdzić wiadomości o objawieniach, bowiem obawiamy się, że taka forma wiary bywa krucha i może przerodzić się w fanatyzm. Takie też było moje osobiste stanowisko na samym początku. Potem, w 1985 r. pojechałem do Włoch. Spotkałem pewne małżeństwo, które odwiedziło Medziugorje. Zacząłem się interesować tą sprawą coraz więcej i więcej. Zwykle jednak mówiłem, że to nie może być prawda. Trwałem przy stanowisku, że po objawieniach w Gaudalupe nie może być mowy o innych objawieniach, gdyż Maryja z Guadalupe była Królową Meksyku. Coraz więcej mówiono o przesłaniu Maryi, o tym, że przemawia poprzez dzieci. Obawiałem się, by nie powstała jakaś forma fanatyzmu religijnego. Moje ogromne zainteresowanie zaczęło się w chwili, gdy zupełnie przypadkowo trafiłem na książkę teologa Rene Laurentina, w której pisze o objawieniach na całym świecie. Książkę przeczytałem z wielkim zainteresowaniem, bowiem autorem był ksiądz i mój były profesor mariologii z Rzymu. Pomyślałem, że jest on poważnym i znanym teologiem, a więc nie ma mowy o fanatyku. Kontynuowałem lekturę z jeszcze większym zainteresowaniem. W książce znalazłem jedno zdanie, które mnie poruszyło, ojciec Laurentin powiedział: "... przechodzimy przez pewien okres, kiedy ogrody Kościoła stały się niepłodne i nadszedł czas, by przyszła Maryja odnowiła je i dała im nową świeżość...". doszedłem do wniosku, że problemy Kościoła nie są rozwiązane, a za to prawdopodobnie odpowiedzialni są pasterze Kościoła. Czułem się jednym z nich. Potrzebujemy więcej świętych kapłanów i pasterzy, którzy pracują z sercem i żyją niczym Jezus Chrystus Dobry Pasterz i Przenajświętsze serce Jezusa. Wydarzenia na świecie otwarły drzwi dla ateizmu, sekularyzmu, społeczeństwa konsumpcyjnego, tworząc kulturę wartości sprzecznych z nauką Ewangelii. Czytając doświadczenia ojca Laurentina powiedziałem: "To z pewnością nie są wymysły, on mówi prawdę". Pewnego razu rozmawiałem z moim przyjacielem - teologiem. Poradził mi bym nie jechał do Medziugorja, stwierdzając, że on nie wystawiłby na szwank swojego teologicznego honoru. Profesor Laurentin wyraził się, że tacy teologowie dużo mówią o Maryi, lecz naprawdę Jej nie kochają. Posługują się mariologią w nauczaniu, ale nie odczuwają kontaktu z Maryją. Pomogło mi to, by obudziło się we mnie ogromne zainteresowanie Maryją, mimo że Matka Boża w moim życiu zawsze zajmowała znaczące miejsce. W symbolach naszej diecezji jest gwiazda przedstawiająca Maryję. Bardzo pragnąłem, by symbol Maryi został włączony do herbu naszej diecezji. Po przeczytaniu książki Laurentina jeszcze bardziej zainteresowałem się sprawą Medziugorja. Spotkałem również wielu pielgrzymów, którzy byli w Medziugorju. Wracając do Meksyku stawali się bogatsi w sensie religijnym i gotowi żyć czyniąc dobro w duchu nowej ewangelizacji. To wszystko świadczy o owocach Medziugorja, pomimo że oficjalnie Kościół patrzy na fenomen Medziugorja bardzo uważnie. Myślę, że przede wszystkim wielką uwagę zwrócić należy na owoce Medziugorja. Jestem tu wraz z setką pielgrzymów z Meksyku i już teraz mogę powiedzieć, że dostrzegłem wiele dobrych owoców. Powiem moim wiernym, by wybrali się do Medziugorja. Szkoda, że jest to tak daleko od Meksyku. U nas dużo mówi się o kulturze religijnej, a szczególne miejsce przypada czci Błogosławionej Dziewicy Maryi. Myślę, że głównym celem mego powołania jest obudzenie czci wobec Maryi. Wydaje mi się, że Matka Boża, jak głosi Sobór Watykański II, modli się i oręduje wspólnie z Chrystusem - tego doznałem w Medziugorju. Dziś rano rozmawialiśmy z jedną z wizjonerek Vicką. Przekazała nam orędzia Maryi: postu, nawrócenia, modlitwy, przebaczenia i spowiedzi św., o wszystkich wartościach, które pomału traci współczesny świat. Osobiście myślę co następuje: Jeżeli Maryja poprzez Chrystusa chce ożywić te wartości, powinno być to fundamentalne zadanie dla każdego księdza, a szczególnie dla nas biskupów. Wiernym należy powiedzieć, że świat zna drogę zbawienia, bo Chrystus jest naszą Drogą. Chrystus jest Zbawicielem i tu widzimy, że Matka Chrystusa wzywa: Odnówcie wartości prowadzące do zbawienia. Są to: modlitwa, pojednanie, nawrócenie i post byśmy mogli być bliżej Krzyża Jezusowego. Współcześnie, jak i w czasach św. Pawła, krzyż jest znakiem zgorszenia również dla chrześcijan. Wszyscy chcą łatwego życia, chcą usunąć z widnokręgu obecność krzyża. Dlatego myślę, że Maryja pragnie dać nam radę. Odnówcie zapomniane wartości chrześcijańskie, a szczególnie modlitwę - przeżyjecie nawrócenie. Wszyscy musimy pogodzić się z Bogiem i Kościołem poprzez sakrament spowiedzi świętej, jeśli szczerze pojednamy się z Bogiem łatwiej nam będzie pójść drogą Jezusa. Iść za Jezusem nie byle jak, ale być gotowym zabrać swój krzyż i być świadkiem wiary Chrystusowej."

 

"Press Bulletin" nr 82, 14 stycznia 1997 r.