Odnośnie Portalu

Copyright © 2017 Medziugorje "Mir" - Polski Serwis Informacyjny. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Medjugorje e-cards

Newsletter

Moje Medziugorje !

 

  • dsc00202

Nigdy wcześniej nie interesowałam się Medziugorjem.

 

Blisko rokiem coraz częściej spotykałam osoby, które były w Medziugorju i w moim sercu Pan Bóg zasiał pragnienie wyjazdu. Chyba po to, aby je potem spełnić, jako swój plan. Pragnienie było niesprecyzowane, wydawało mi się nie do realizacji, ale zaczęłam się modlić. Wiedziałam, że Pan Bóg znajdzie „sposób” na ten wyjazd. Po pół roku modlitwy, w rozmowie telefonicznej dowiaduję się, że organizowane są rekolekcje pielgrzymkowe dla Grupy Modlitwy Wstawienniczej św. Łukasza w Krynicy, do której należę. (www.wstawiennictwo.pl).

Wielka radość i wielki problem – termin: 22-28.08.2011 r. Mam wtedy bardzo ważne spotkanie. Czy Pan Bóg naprawdę ten wyjazd przewidział dla mnie? Lecz w między czasie Matka Boża sama zaprasza mnie do Medziugorja. Jestem zadziwiona, ale teraz modlę się jeszcze goręcej. Nie mam wątpliwości, że jeśli jest to naprawdę Boży dar dla mnie, to uda się wszystko poukładać.

 

Udało się – pokój i wielka radość.

 

Wyjeżdżamy z Krynicy, więc znajomi zabierają mnie 21.08.2011 r., w niedzielę samochodem z Warszawy. Umówiona jestem przy stacji metra Usynów. Okazało się, że jestem straszna gapa. Dobiegam do windy i z innymi zjeżdżam wprost na peron. Po wejściu do wagonu rozglądam się za kasownikiem i dowiaduję się, że był na górze … przy wejściu do windy. Przegapiłam. Jestem gotowa zapłacić karę. Zajęta komórką, nie zauważam kontrolera. Sprawdza bilety po drugiej stronie wagonu, a potem przechodzi coraz bliżej mnie. Czuję się bardzo spokojna. Czekam zaciekawiona, co będzie dalej…

 

Pan Bóg mnie chroni.

 

Kontroler jest coraz bliżej… Zatrzymujemy się na kolejnej stacji, a on wybiega z wagonu. Nie podszedł do mnie. Zdziwiona, już rozumiem, że odczuwany pokój pochodzi od Pana Jezusa, od Jego obecności w moim sercu. Od Eucharystii przyjętej o godz.7.00. To On opiekuje się mną i sam bierze odpowiedzialność za mnie na tej pielgrzymce. Później, w czasie pielgrzymki, bilet zniszczyłam, ale dopiero po uwadze naszego kapłana, ks. Pawła, że tak będzie uczciwie.

 

Łagiewniki – godz. 15.00

 

Jadę ze znajomymi samochodem przez Kraków. Zdążyliśmy akurat na modlitwę koronką do Miłosierdzia Bożego. Pan Jezus sam nas tu przyprowadził. Jak się potem okazało – Miłosierdzie Boże to przewodni temat naszych rekolekcji. Nie ma przypadków.

 

Wyjazd z Krynicy – poniedziałek.

 

Pielgrzymka rozpoczyna się Mszą św. o godz. 16.30 w kościele w Krynicy-Słotwiny. Jest pierwsza konferencja ks. Pawła w homilii i, oczywiście, adoracja Najświętszego Sakramentu. Już na początku pielgrzymki możemy nacieszyć się Panem Jezusem, jesteśmy przecież grupą adoracyjną. W czasie jazdy oglądamy film o Eucharystii, modlimy się, odmawiamy różaniec… Tematem przewodnim pielgrzymki jest Miłosierdzie Boże. Ks. Paweł puszcza nam nagranie na podstawie Dzienniczka i często do niego nawiązuje.

 

Wtorek - już w Medziugorju na obiedzie.

 

Po nocy w autokarze jesteśmy bardzo zmęczeni. A tu jeszcze szok termiczny. Wymiękamy przez ten upał. Rodzą się wątpliwości, czy to wszystko ma sens. Do kościoła musimy dojechać autokarem, bo mieszkamy dość daleko. W czasie modlitwy różańcowej i Mszy św. jest mi bardzo trudno. Nawet trochę popłakuję, takie osobiste powody. Nie ma polskiego tłumaczenia, ale z homilii rozumiem, co ma być dla mnie ważne na ten pierwszy wieczór: 1) Słuchajcie Maryi, słuchajcie na kolanach, na kolanach. 2) Tylko Jezus wam pomoże - słowa te były mi nadzieją przez całą Eucharystię. Po przyjęciu Pana Jezusa stały się całkowitą pewnością. ON MI POMOŻE. W jednym momencie spadło ze mnie całe zmęczenie, zniechęcenie, minęły wątpliwości. Otrzymałam dar pokoju i zaufania, że to wszystko – moje przeżycia – mają głęboki sens, a ja nie muszę jeszcze tego rozumieć. Przecież Maryja mnie tu zaprosiła i Ona wie, dlaczego.

 

Drugi dzień – środa – moje urodziny.

 

Na placu przed kościołem jest spotkanie pielgrzymów z jednym z widzących. Jego sława tłumaczy nam przewodniczka. W Medziugorju, codziennie, od czerwca 1981 roku błogosławiona Maryja Dziewica ukazuje się sześciorgu młodym ludziom. Na początku objawień przedstawiła się im: JESTEM KRÓLOWĄ POKOJU! Objawienia mają trwać (według obietnicy Matki Bożej) do końca ich życia.

 

To, co najlepiej zapamiętałam ze spotkania z widzącym. Jest on osobą o wielkiej pokorze. Cały czas zadziwia go, że Maryja chce rozmawiać z nim, takim zwykłym, prostym człowiekiem. Wie, że niczym na to nie zasługuje. Ale wie także, że to, co się dzieje, nie jest przyzwolone tylko dla niego, że ma się tym dzielić z innymi ludźmi. Że ma być świadkiem - i dlatego mówi, gdy tylko może. Podstawowe intencje Matki Boże wyrażone w orędziach to: 1)Wezwanie do pokoju na świecie i w ludzkich sercach. Bardzo ważne jest przebaczenie, bez którego serca pozostają lodowate, zamrożone, niezdolne do modlitwy i miłości. Maryja wzywa do nawrócenia, wiary, modlitwy, postu, spowiedzi i Eucharystii, oraz do czytania Biblii, ponieważ dzięki przyjęciu słowa Bożego człowiek rozumie, że Jezus przemawia do każdego grzesznika i uzdrawia go. 2)Wezwanie do modlitwy za tych, co jeszcze nie poznali Bożej miłości (niewierzących). Matka Boża podkreśla, żeby nie używać słowa „niewierzący”, ponieważ ono osądza. A kto nam dał prawo osądzać innych? 3)Wezwanie do modlitwy za kapłanów.

 

Spotkanie z Polakiem, Wieśkiem – narkomanem

 

Tak, bo narkomanem jest się do końca życia. Przed kilku laty w Medziugorju, Wiesiek został uzdrowiony cudownie (w jednym momencie) przez Pana Jezusa za wstawiennictwem Maryi - od brania narkotyków. Według medycyny, nie miał prawa dłużej żyć. Wszyscy jego koledzy już dawno umarli. On teraz mieszka w Medziugorju, służy Matce Bożej ze wszystkich sił i świadczy o Miłosierdziu Boga.

 

Perły o zranionym sercu.

 

Tak nazywała narkomanów siostra Elwira, która w tej chorobie rozpoznała brak Boga. Nie zaprowadziła swoich podopiecznych do szpitali, gdzie zdrowieje ich zaledwie kilka procent, lecz do ,,wieczerników”, które urządziła według próśb Matki Bożej z Medziugorja. Siostra kierowała się biblijnymi zapewnieniami, że Bóg, w swoim wielkim miłosierdziu, za wstawiennictwem Maryi – chce pochylać się nad grobami i „wyschłymi kośćmi”, żeby je ożywić i zbawić. A wiara i miłość odnoszą tryumf nad śmiercią, również i tą, spowodowaną narkotykami. W ,,wieczerniku” medziugorskim zdrowieje od 70 do 90% narkomanów. W tym ,,wieczerniku” mieliśmy spotkanie z dwoma młodymi, uzdrowionymi mężczyznami. Jeden z nich jest Polakiem.

 

Wieczorem o 18.00.

 

Na placu przed kościołem, modlitwa różańcowa (trzy części) i Msza św. Ponieważ jeszcze jest upalnie, zostaję pod drzewami u końca placu, wśród nieznanych mi pielgrzymów. Piękny jest różaniec, gdy każdy modli się we własnym języku. Jedna wielka Wspólnota Matki Bożej. A to przecież dzień mych urodzin. Przed moimi oczami cały plac zapełniony modlącymi się ludźmi, zwieńczony podwyższeniem z ołtarzem. Wyciszam się wielką radością z daru mojego życia i dziękczynieniem za wszystkie łaski, jakie otrzymałam. Uświadamiam sobie, że tam, przy ołtarzu, jeden z kapłanów łączy się ze mną w moim dziękczynieniu darem Mszy św. Nie ma większego daru. A potem jest środowa, godzinna adoracja. Podobno takich nie ma nigdzie na świecie. Trzeba to przeżyć, aby zrozumieć. Całe wieczorne niebo pochyla się w uwielbieniu swojego Stwórcy, my też. Otula mnie zapach wieczności. Takich urodzin jeszcze nigdy nie miałam. Chciałabym tu zostać dłużej, ale trzeba wracać do autokaru, zaraz odjeżdżamy, bo jutro…

 

Czwartek - wstajemy o 4.20.

 

O godz.5.00 mamy wyruszyć na górę Kriżevac, odprawiać drogę krzyżową. Takiej godziny nie ma dla nas na zegarku, to tylko ciemna noc. Ale jednak stawia się cała grupa. Gdy zbliżamy się do wejścia na górę, okazuje się, że jest tyle autokarów i pielgrzymów, że ciężko się zmieścić. Wspinamy się trudnym, wyczerpującym szlakiem na sam szczyt, rozważając tajemnice drogi krzyżowej. Przy ścieżce wiodącej na Kriżevac ustawiono 16 płaskorzeźb z brązu. Jest postać Matki Bożej. Maryja towarzyszy Jezusowi, ale też prowadzi i nas na krzyżowych drogach naszego życia. W medziugorskich orędziach Matka Boża łączy skuteczność próśb o pokój z akceptacją krzyża Chrystusowego, także modlitwy w bliskości krzyża. Kilka razy Maryja mówiła widzącym: ,,Módlcie się przed krzyżem o pokój”. Noc rozjaśnia wschodzące słońce. Gdy na szczycie przytulam do krzyża swoje czoło i prośby, jestem już zmęczona, ale i bardzo szczęśliwa. Po powrocie do domu, zasłużone śniadanie. Chwila odpoczynku i jedziemy do centrum. O godz.13.00 jest w kaplicy Msza św. dla Polaków. Łączy nas miłość do Jezusa, Jego Matki i Polski. Po obiedzie grupa wybiera się nad wodospady, (podobno jest tam przepięknie), ale ja zostaję w domu. Nie wyrabiam tego tempa. Tym bardziej, że po wieczornej Mszy św. jest dziś też adoracja i to całonocna. My zostajemy do 22.00.

 

Dziś jest 25.08.2011 r.

 

Każdego 25. dnia miesiąca, w czasie objawień, Matka Boża przekazuje orędzia, które dotyczą całej ludzkości. Fragment dzisiejszego orędzia:

,,Drogie dzieci! Dziś wzywam was, abyście się modlili i pościli w moich intencjach, bowiem szatan chce zniszczyć mój plan…”

Jest to nawiązanie do przesłania z 25.09.1991 r.:

,,…Proszę was wszystkich, abyście modlitwy i ofiary składali w moich intencjach, abym je mogła przekazać Bogu w najpotrzebniejszych sprawach. Zapomnijcie o swoich pragnieniach, módlcie się, drogie dzieci, o to, czego Bóg pragnie, a nie o to, czego wy pragniecie…”

Maryja często prosi, żeby modlić się w Jej intencjach.

 

Piątek 26.08 – Matki Bożej Częstochowskiej – wstajemy o godz. 5.20

 

O godz. 6.00 jedziemy pod górę objawień – Podbrdo. Tu modlimy się różańcem (trzy części). Przy pierwszej tajemnicy – Zwiastowaniu –upadam. Jakaś siła rzuca mnie na ostre kamienie. Podobno upadek wyglądał dość groźnie, niektórzy obawiali się, że złamałam sobie kręgosłup…… Ale Pan Bóg mnie chroni. Wstaję, mam tylko lekko otartą skórę, trochę zakrwawioną nogę i kilka niegroźnych obić. To wszystko jest błogosławione, bo staje się dla kilku osób przynagleniem do podjęcia modlitwy za kapłanów. Wcześniej w autokarze rozmawialiśmy o Margaretkach i właśnie dziś – 26.08, tu - w Medziugorju, gdzie Maryja szczególnie wzywa do tej modlitwy, powstają dwie. Wiem, że do dziś (13.09[data pisania świadectwa]) powstało ich już kilka nowych. Wielka radość dla mnie, ale dla Maryi o wiele większa.

 

Po śniadaniu jedziemy do najładniejszego (poza Medziugorjem) miejsca na Bałkanach - Mostaru.

 

Jest to bajkowe miasto z turecką, kamienną Starówką i słynnym Starym Mostem. Jednak najważniejsza dla mnie jest Msza św. W kościele św. Piotra i Pawła łączymy się z Jasną Górą. Ks. Paweł prosi przez wstawiennictwo Maryi za nami wszystkimi: aby w naszym życiu wypełnił się plan Boga. Piękny jest dzień dzisiejszy, ale to jeszcze nie koniec. Wracamy, podziwiając góry z okna autokaru.

Po obiednim odpoczynku jedziemy do centrum, by uczestniczyć w drugiej Mszy św. Jak zawsze, w czasie modlitwy różańcowej, w porze objawień Maryi - o godz.18.40, biją dzwony. Właśnie wchodzimy na plac. Pierwszy raz zwracam uwagę na słońce. To jest to, o czym tak często mówią pielgrzymi. Cud wirującego słońca. Ono w swojej osi po prostu tańczy, otulone kolorami tęczy. Wszyscy to widzimy. To tak, jakby słońce śpiewało z radości: ,,Cała jesteś piękna, Maryjo”. Na placu pielgrzymi cały czas są wierni modlitwie różańcowej. Dla mnie ważniejsza od cudu wirującego słońca jest świadomość, że jest to czas, gdy Niebo styka się z ziemią, bo nasza ukochana Mama przychodzi na ziemię i rozmawia z ludźmi.

Po Mszy św. jest wieczorna adoracja Krzyża. Podchodzę do samych barierek, aby być jak najbliżej Jezusa. Wpatruję się w Jego święte rany. Godzinna adoracja jest jak chwila. Otula mnie łagodny powiew Ducha Świętego, zaproszonego przez delikatny śpiew grupy modlitewnej, i zapach wieczności.

 

Sobota – ostatni dzień.

 

Jedziemy na Mszę św., potem śniadanie i wyjazd - na kilka godzin, nad Adriatyk. Sama droga jest urokliwa. Podziwiamy przepiękne góry i zjazd serpentynami nad morze. Na końcu czeka na nas prawdziwie ciepła woda. Samo piękno. Noc w autokarze jest jakaś krótsza od poprzedniej. Jesteśmy rano w Krynicy.

Gdy wracam do doświadczeń Medziugorja, przypominają mi się kiedyś usłyszane słowa prymasa kard. Hlonda: ,,Pan Bóg na obecne czasy złożył w ręce Maryi swoją Wszechmoc”.

 

Jolanta D.