28 listopada 2020 r. Refleksje o objawieniach z Medziugorja

O OBJAWIENIACH Z MEDZIUGORJA NA TLE INNYCH UKAZYWAŃ MATKI BOŻEJ


1.    Juan Diego urodził się około 1474 roku w Tlayacac w Cuauhtitlán, w Królestwie Texcoco.
Zmarł 30 maja 1548 w Tenochtitlán. (obecnie miasto Meksyk)

2.    Juan Diego, widzący z Guadalupe, nazywał się Cuauhtlatoatzin, tzn. „Mówiący orzeł" lub  „Ten, kto mówi jak orzeł". Inni podają, że Juan Diego pierwotnie nazywał się Cuauhtlatohuac. – to indiańskie imię znaczyło: „Anioł, który przemawia". Indianie więc, rozpoznawali – odczytując znaczenie  imienia widzącego –w usługującym Aniele, na Cudownym Wizerunku z Guadalupe, swojego rodaka Juana Diego. Oznaczałoby to, że Maryja odniosła się do pierwotnego imienia Juana Diego: Cuauhtlatohuac.

3.    Oto opis –  szczególnego dnia objawień z Guadalupe – wydarzeń z 12 grudnia 1531 roku, wzięty z najważniejszego dokumentu ukazywań Maryi z Guadalupe tzw. Nican Mopohua:
„Wróciwszy w niedzielę do domu zastał swego wuja, Juana Bernardino, poważnie chorego i niebezpieczeństwie śmierci. Najpierw przyszedł rodzimy uzdrawiacz, który zajął się nim, ale było za późno. Następnego dnia, w którym Juan Diego miał iść odebrać znak dla biskupa, aby ten uwierzył, nie wrócił [na wzgórze]. W nocy wuj błagał go, aby poszedł do Tlatelolco i sprowadził kapłana, wiedząc, że jego czas nadszedł i że nigdy już nie wróci do zdrowia. We wtorek, wczesnym rankiem, w środku nocy, Juan Diego był już w drodze do  Tlatelolco po kapłana, kiedy zbliżył się do drogi biegnącej u podnóża Tepeyac w kierunku zachodnim, która była jego zwykłą trasą, pomyślał: «Jeżeli pójdę prostą drogą, Pani może mnie zobaczyć i zostanę zatrzymany przez znak, jaki będzie chciała mi dać. Muszę się śpieszyć, aby najpierw sprowadzić kapłana, ponieważ mój biedny wuj niespokojnie na niego czeka». Tak więc Juan Diego wybrał inną ścieżkę, okrążającą wzgórze, która biegnie od wschodniej strony, aby dotrzeć do Mexico szybciej i nie być zatrzymanym przez Królową Nieba. Myślał, że w ten sposób uniknie zobaczenia go przez Nią, ale Ona obserwowała go z miejsca, w którym ujrzał Ją przedtem. Zstąpiła ze wzgórza, zaszła mu drogę i powiedziała: „Co się dzieje, najdroższy i najmłodszy z moich synów? Dokąd spieszysz? Dokąd idziesz? A on skruszony, zawstydzony i zalękniony, upadł przed Nią i rzekł w pozdrowieniu:
«Moja mała Panienko, moja najmłodsza Córko, moja Dzieweczko, mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa. Jak się masz dzisiejszego poranka? Czy dobrze się czujesz? Chociaż zasmuca mnie to i może wzbudzi Twój gniew, ale muszę Ci powiedzieć, że jeden z Twych sług, mój wuj, jest bardzo chory. Powaliła go straszliwa choroba i z pewnością niebawem umrze. I teraz biegnę do Twojego małego domu w Tlaltelolco, aby zawołać jednego umiłowanych naszego Pana, z naszych kapłanów, aby wysłuchał jego spowiedzi i przygotował go na śmierć. Wszyscy przecież narodziliśmy się po to i oczekujemy trudnego dnia naszej własnej śmierci. Chociaż idę, zaraz wrócę, aby zająć się Twoim poleceniem, moja Pani, moja mała Panienko. Błagam, abyś mi przebaczyła, okazała mi cierpliwość trochę dłużej, ponieważ nie zwodzę Cię, moja najmłodsza Córko, moja mała Dzieweczko. Jutro bez wątpliwości powrócę, tak szybko, jak będzie to możliwe».
 Po wysłuchaniu słów Juana Diego najmiłosierniejsza Dziewica przemówiła:» «Posłuchaj, weź to sobie do serca, mój najmłodszy i najdroższy synu, że rzecz, która cię dotyka jest niczym. Nie pozwól, aby twe serce niepokoiło się. Nie bój się tej choroby twego wuja ani żadnej innej choroby, ani niczego, co ostre i bolesne. Czyż nie jestem tu, Ja, któram twoją Matką? Czyż nie jesteś w moim cieniu i w mojej opiece? Czyż nie jestem źródłem twej radości? Czyż nie jesteś w zagłębieniu mego płaszcza, w skrzyżowaniu mych rąk? Czyż potrzebujesz czegoś więcej? Niechaj nic innego cię nie martwi ani nie niepokoi. Niechaj nie martwi cię choroba twego wuja, ponieważ on teraz nie umrze. Możesz być pewien, że już ma się dobrze». (I w tym momencie wuj został przywrócony do zdrowia, jak się dowiedzieli później.) Skoro Juan Diego usłyszał to od Królowej Nieba, poczuł się lepiej, został pocieszony i doznał pokoju. Błagał, aby niezwłocznie posłała go do biskupa z jakimś znakiem, aby mógł on uwierzyć. Pani z nieba powiedziała wówczas do niego: «Wejdź na górę, mój najdroższy synu....»”. I nastąpił ciąg zdarzeń związany z otrzymaniem Cudownego Wizerunku.

4.    Jak wynika z tego opisu, dzień, w którym pojawił się Cudowny Znak na tilmie Juana Diego został przesunięty z poniedziałku na wtorek. Przyczyną tego były problemy osobiste widzącego i wynikające z nich nieposłuszeństwo Juana. Tenże Znak na tilmie – także i więc na niebie – ukazał się 12 grudnia 1531 roku (według Nican Mopohua był to wtorek), zamiast 11 grudnia 1531 roku (przypadający w poniedziałek). Jeśli przyjmiemy – na co wskazują liczne fakty –że Cudowny Wizerunek na tilmie Juana Diego jest Znakiem, apokaliptycznego Znaku Niewiasty, która w zapowiedzi Pisma Świętego miała ukazać się na niebie, to okazuje się, że tak ważne wydarzenie w Historii Zbawczej, jakim jest Znak Niewiasty na niebie, zostało przesunięte o jeden dzień. Co ciekawe miało dokonać się w poniedziałek, a dokonało się we wtorek. W tradycji katolickiej, poniedziałek, jest drugim dniem tygodnia (w pierwszy dzień tygodnia obchodzi się Zmartwychwstanie Pańskie) i jest to dzień szczególnej czci Ducha Świętego.
Wielki Wtorek, natomiast, co także może kojarzyć z innymi wtorkami w ciągu Roku Liturgicznego, jest to dzień, w którym chrześcijanie słyszą zapowiedź zdrady Judasza i zaparcia się św. Piotra. Ewangelia na ten dzień zawiera fragment narracji o Ostatniej Wieczerzy z Ewangelii Jana (J 13, 21-33, 36-38). Pierwsze czytanie z tego dnia przekazuje natomiast proroctwo proroka Izajasza o Bożym zbawieniu docierającym aż do krańców ziemi (Iz 49, 1-6).
W tradycji chrześcijańskiej poniedziałek, wtorek i środa Wielkiego Tygodnia jest też czasem pojednania się z Bogiem i innymi braćmi.
To przesunięcie jednego dnia dla wypełnienia planów Bożych, na skutek przeżywanych problemów przez jednego człowieka może nie być dla nas zaskakujące, jeśli przeczytamy uważnie jedno z orędzi Matki Bożej, Królowej Pokoju z Medziugorja z 25 stycznia 1987 roku. Należy zwrócić uwagę, że jest to pierwsze orędzie (a więc o szczególnym znaczeniu),  kierowane przez Królową Pokoju z Medziugorja do świata, a nie tylko do parafii Medziugorja. To przesłanie przekazywane jest przez widzącą Mariję Pavlović 25 dnia, każdego miesiąca aż do dnia dzisiejszego:

„Drogie dzieci! Oto i dziś pragnę was wezwać do tego, byście od zaraz wszyscy zaczęli żyć nowym życiem. Drogie dzieci, pragnę, abyście zrozumieli, że Bóg wybrał każdego z was, by go użyć w wielkim planie zbawienia ludzkości. Wy nie możecie pojąć, jak wielka jest wasza rola w planie Bożym. Dlatego, drogie dzieci, módlcie się, żebyście w modlitwie mogli zrozumieć plan Boży względem was. Jestem z wami, aby wam pomóc go w pełni urzeczywistnić.
Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

5.    Należy dodać, że wtorek kojarzący się z zapowiedzią zdrady Judasza i zaparcia się św. Piotra kojarzy się też z symboliką czasów ostatecznych. Można przytoczyć tu kilka fragmentów Pisma Świętego charakterystycznych dla tego czasu.
„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18, 8).
„Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo” (Łk 12, 32).
 „Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec" (Mt 24, 9-14). Cdn.